O autorze
Tu: bloger (In Blog We Trust…). Tam: menedżer, konsultant marketingu i PR. Niedawno: pierwszy restaurator dworców kolejowych, szef PKP Intercity (wg. Forbes’a: w dziesiątce najlepszych menedżerów spółek Skarbu Państwa). Dawniej: autor kampanii wyborczych i marketingowych (niech piekła pochłoną Palikota), twórca Kalendarza Szalonego Małolata, wydawca, dziennikarz, laureat konkursów reporterskich. Zawsze: niepokorny duch, zwolennik Partii Moralnego Niepokoju (w budowie) i wyznawca win z Toskanii. Do tego: fotograf, ojciec dyrektor platformy Bloghouse.pl
www.przesluga.pl

Minister rzuca rękawicę

Sławomir Nowak wysyła PKP Cargo na wojnę z Niemcami i jednocześnie zabiera spółce pieniądze na modernizację.

Ministrowi transportu trzeba najpierw oddać honory. Sławomir Nowak, jako pierwszy minister – po 13 latach politycznego i urzędowego międlenia o prywatyzacji PKP Cargo SA – doprowadza właśnie do sprzedaży akcji spółki na warszawskiej giełdzie. To, co inni zapowiadali (albo przed czym przestrzegali), on wcielił w życie. Szczery szacunek, Panie Ministrze.



Sławomir Nowak, w swoim stylu, nie poprzestał jednak na roli politycznego patrona przemian w Grupie PKP: stał się ich samodzielnym rzecznikiem. Wczoraj na konferencji prasowej przyznał wprost: Mogę otwarcie powiedzieć, że rzucamy rękawicę największym graczom na rynku europejskim, jeżeli chodzi o przewozy kolejowe. Zatem nie tylko oczekuję tego, że PKP Cargo będzie naszym narodowym championem, ale również, że będzie europejskim challengerem i rzuci wyzwanie największym kolejom w Europie, czyli Deutsche Bahn.

Rzucając Niemcom w twarz rękawicę, minister konsekwentnie buduje wizerunek twardziela, a jego słowa brzmią prawie tak samo, jak słynne „Idziemy po was!” Okrzyk ministra zrozumiałem też jako zachętę skierowaną do inwestorów, by kupowali akcje spółki. Zachętę wątpliwą: rękawicę rzuca się wrogowi.

Czy Sławomir Nowak widzi w DB – działającym także na polskim rynku kolejowym – wroga? Jeśli tak, to warto mu pokazać, że udział „jego” spółki w krajowych przewozach masy towarowej sięga dziś zaledwie 50 procent. Resztę przestrzeni po cichu, bez ministerialnego wsparcia wypełniają krajowi i zagraniczni konkurenci. Wrogowie? Cóż to będzie, jeśli wezmą sobie do serca wyzwanie Nowaka i podejmą rękawicę jak najbardziej serio? Na jakim poziomie skończy się udział w rynku PKP Cargo?

Czy słowa ministra były potrzebne? Chyba nie. PKP Cargo ciągle ma w Europie – niezależnie od politycznych zaklęć i efektów prywatyzacji – pozycję drugiego po DB przewoźnika towarowego. Formalnie rzecz biorąc, niczego już nikomu udowadniać nie musi. Aby jednak zamachnąć się skutecznie na pozycję europejskiego lidera, spółka powinna przejść do końca nie tylko proces wewnętrznej restrukturyzacji i zmian w systemie zarządzania, ale też – zmodernizować swój tabor. Średni wiek taboru w PKP Cargo sięga 27 lat, wiele wagonów i lokomotyw dawno zakończyło okres technicznej żywotności; złomem nikt Europy nie podbije. Nie ma lekko: trzeba inwestować. Dużo inwestować!

I tu dopiero wkraczamy na prawdziwy ring. Rękawica ministra jest… pusta. Sławomir Nowak nie pochwalił się bowiem, że przychody ze sprzedaży akcji PKP Cargo wcale nie trafią do spółki i nie będą stanowiły kapitału wzmacniającego jej konkurencyjność. Pozostaną w rękach PKP SA, które pieniędzmi z prywatyzacji przewoźnika spłaci część starych kolejowych długów. Per saldo więc, największym beneficjentem giełdowego debiutu nie będzie spółka, lecz Skarb Państwa. A ten, jako żywo, walczyć z DB wcale nie zamierza. Nie dokapitalizuje swojego „narodowego przewoźnika” i nie da mu pieniędzy na inwestycje.

Idźcie i walczcie, macie nasze moralne wsparcie! – usłyszeli kolejarze, dając wiarę, że zwycięstwo jest bliskie. Drżyjcie! – usłyszeli konkurenci.

Odgłos tych wezwań długo jeszcze będzie odbijał się od dna firmowej kasy.
Trwa ładowanie komentarzy...